Aksamitny Salon
Ludzie

Wieczór klubu przy herbacie, czyli o czym rozmawia się po turnieju

Po turnieju stoły milkną, a przy jednym siada klub. Tym razem rozmowa dotyczyła przepisu na rosół i trasy, którą kuracjusze chodzą wzdłuż tężni.

Po turnieju

Przy dużym stole, o dwudziestej drugiej

Klub nie ma godziny rozpoczęcia, ale zaczyna się zawsze wtedy, gdy ostatni gracz odkłada karty. Olga Krajewska ustawia wówczas na dużym stole dzbanek, sześć kubków i księgę gości. Kto chce, siada; kto nie, patrzy z fotela. Obie postawy są tu w pełni respektowane.

Tym razem rozmowa zaczęła się od rosołu, bo pani Halina zapytała, dlaczego u nas wychodzi tak złoty. Szefowa kuchni, którą ktoś wywołał z kuchni, przyznała, że sekret polega na zimnej wodzie i cierpliwości. Potem rozmowa zeszła na spacery po tężniach i na to, czy lepiej chodzić z wiatrem, czy pod wiatr.

Pod koniec wieczoru kubki były puste, a księga gości pełniejsza o jedną stronę. Tak mierzymy dobry klub.

Niewielki deser na białym talerzu

Co zapisano w księdze

Wpisy tego wieczoru

W księdze pojawiły się trzy nowe wpisy: przepis na kisiel z czarnej porzeczki, szkic fasady kamienicy narysowany przez jednego z gości i zdanie, że ktoś pierwszy raz w życiu zrozumiał, o co chodzi w blackjacku. Ostatni wpis dostał oklaski.

Czego klub nie robi

Klub nie wydaje legitymacji, nie pobiera opłat i nie przyznaje żadnych uprawnień. Nie rozstrzyga też, kto jest lepszym graczem. Jego jedyną funkcją jest to, że po wieczorze przy kartach jest jeszcze godzina rozmowy, której nikt nie planował.

Wieczór kończy się około wpół do dwunastej, kiedy Konrad Kowalewski gasi lampy nad stołami, a Olga Krajewska zamyka księgę. Goście wychodzą powoli, a przy drzwiach jeszcze długo pada pytanie: do zobaczenia w czwartek?

Zdarzyło się, że ktoś z klubu zaproponował następnym razem opowiedzieć o swojej ulubionej trasie spaceru. Hostessa zapisała pomysł w notesie, a Konrad Kowalewski obiecał, że przy najbliższym czwartku zostawi jedną lampę zapaloną dłużej niż zwykle, żeby nikt nie wychodził po ciemku.

Zapraszamy w najbliższy czwartek, także tych, którzy do klubu jeszcze nie należą, bo do niego nie ma wstępu inaczej niż przez herbatę.