Klub stałych gości
Klub nie ma legitymacji ani składek. Należy się do niego przez to, że się bywa, wraca i wie, który stół jest cichszy.
Klub bez członków i bez statutu
Kiedy goście zaczęli wracać na ten sam turnus, a potem na kolejny, zauważyliśmy, że znają się z imienia i wymieniają uwagi o kuchni. Któregoś czwartku usiedli wspólnie przy dużym stole po turnieju i nazwali to klubem. Od tej pory na tablicy w holu pojawia się czwartkowa herbata klubowa.
Nie ma tu zapisów ani opłat. Nikt nie otrzymuje legitymacji, nikt nie ma zniżek ani miejsca zarezerwowanego na zawsze. Jedyną rzeczą, która należy do klubu, jest księga gości: gruby zeszyt, w którym każdy może zostawić zdanie o wieczorze, przepis na ulubioną zupę albo rysunek.
Wieczór klubu zaczyna się po turnieju, około dwudziestej drugiej. Stoły są wtedy puste, a przy jednym siadają ci, którzy chcą porozmawiać o rozdaniach, o mieście, o kuracjuszach, których pamiętają z poprzednich lat. Olga Krajewska nalewa herbatę, a Grzegorz Kaźmierczak, jeśli jest w lokalu, opowiada o domu.
Raz na sezon klub urządza wieczór kolejno przy trzech stołach: każdy gość siada przy innej grze, a po godzinie zmienia miejsce. Nikt nie liczy punktów, chodzi o to, żeby spróbować wszystkiego i opowiedzieć o tym przy herbacie. Pomysł przyniósł jeden ze stałych gości, który uznał, że nie ma dwóch takich samych wieczorów, więc nie ma sensu grać w to samo.

Kto pilnuje księgi

Olga Krajewska
Hostessa i opiekunka księgi
Olga Krajewska prowadzi klub od pierwszej herbaty i zna większość wpisów na pamięć. Zbiera uwagi, pilnuje, żeby nikt nie siedział sam, i wskazuje nowym gościom stół, przy którym toczy się najciekawsza rozmowa. Lubi czwartki, bo wtedy dom ma najwięcej opowieści.

Grzegorz Kaźmierczak
Założyciel
Grzegorz Kaźmierczak bywa na czwartkowych wieczorach, gdy tylko pozwala mu na to grafik. Słucha, notuje w zeszycie pomysły gości i opowiada o dawnym pensjonacie przy ulicy Kościuszki, o jego pokojach i spacerach do parku. Ma zasadę, że o grze mówi się najwyżej pięć minut.
Konrad Kowalewski
Kierownik sali
Konrad Kowalewski zagląda do klubu na pół godziny pod koniec wieczoru i słucha uwag o sali. Zapisuje je w notesie, a w poniedziałek na odprawie zespołu odczytuje te, które wymagają zmian. Zdarzyło się, że dzięki klubowi wymieniono fotele pod ścianą i dodano jedną lampę nad stolikiem bocznym.